LIFESTYLE

Dlaczego nie lubimy zmian

Czas czytania: 6 minut

Codziennie na każdym kroku jesteśmy zmuszeni podejmować decyzje. Od błahych, typu co zjeść na śniadanie, po takie mające wpływ na resztę życia, tutaj przykładem może być wybór studiów. Aby mózg nie musiał podejmować często tych samych decyzji, wykształcamy w sobie nawyki. Dzięki nim zamiast poświęcać czas na wybór po prostu robimy automatycznie tak jak zawsze. Czasem jednak nawet nawyki trzeba zmienić… a tego już nie lubimy.

Bywa to konieczne, ponieważ niektóre nawyki w danym momencie stają się już przestarzałe, nieadekwatne do sytuacji, ale teraz się ona zmieniła. Tymczasem wielu z nas nawet najmniejsze zmiany często przychodzą z trudnością. Lęk przed zmianami dużego kalibru jest zrozumiały, ale dlaczego przerażają nas nawet te mniejsze? Albo te, co do których jesteśmy pewni, że wyjdą nam na dobre?

Skąd ten strach?

Odpowiedzi należy szukać w przeszłości ludzkiego gatunku. Kiedy ludzie pierwotni wykształcili sobie jakiś sposób działania, to trzymali się go. Działo się tak dlatego, że z ewolucyjnego punktu widzenia lepiej trzymać się taktyk zapewniających przetrwanie. Nawet jeśli zmiana potencjalnie wyszłaby na dobre, to ryzyko było zbyt wielkie. Liczyło się to, żeby jak najdłużej przeżyć i móc przekazać swoje geny dalej. Do tego lepiej nadawały się te już sprawdzone taktyki przetrwania niż te eksperymentalne.

Drugim powodem strachu przed zmianami jest jeden z pierwotniejszych strachów ludzi. Jest to strach przed nieznanym. Niepewność wynikająca z nieznanego sprawia, że komfort życia spada. Oczywiście są przypadki, kiedy lęk jest wypierany przez ekscytację, jednak zawsze gdzieś nadal się kryje. Nieznane sprawia, że musimy przygotować się też na złe scenariusze. Prowadzi to do zwiększonego napięcia. W niektórych przypadkach doprowadzić to może nawet do kłopotów zdrowotnych (takich jak bezsenność lub nawet nerwica).

Na autopilocie

Zmiany w nawykach prowadzą do modyfikacji lub całkowitego wyzbycia się poprzednich. Burzy to codzienny rytm. Bo to jest właśnie rolą nawyków. Nie tylko zmniejszenie zaangażowania mózgu w decyzje, ale też wypracowanie sobie rytmu, według którego działamy. Pozwala to uporządkować swoje życie i wprowadzić w nim ład, który nas uspokaja ze względu na swoją przewidywalność. Kiedy wiemy co się stanie, jesteśmy na to przygotowani, co niweluje lęk przed nieznanym. Nawet jeśli już zdecydujemy się na zmianę wzorca zachowań i nawyków, to wcale nie jest to proste. Mózg już wykształcił połączenia neuronowe, które odpowiadają za automatyzację danych czynności. Trzeba poświęcać sporo uwagi, żeby powoli to zmienić. Co więcej, nawet jeśli nie mamy zamiaru zmieniać nawyków, to warto nie oddawać całkowitej władzy nad ciałem „autopilotowi”. Jeśli tak zrobimy, to najmniejsza zmienna, która nie zaburza samej czynności, ale wpływa na otoczenie, może skutkować wypaczeniem naszego zachowania. Przykładem może być to, że zawsze przed wyjściem z domu bierzemy dokumenty z określonej półki. Ale wczoraj z jakiegoś powodu położyliśmy je gdzie indziej. Mózg widząc wtedy pustą półkę automatycznie założy, że wzięliśmy już te dokumenty. Skutkiem będzie wyjście z domu bez nich.

Oczywiście, nikt nie ustrzeże się przed zmianami w życiu. Najważniejsze to wprowadzać je stopniowo i wiedzieć, kiedy lęk jest irracjonalny, a kiedy rzeczywiście ze zmianą wiąże się ryzyko. Warto też nadzorować swoje nawyki, żeby nie przejęły kontroli nad zachowaniem. Trzeba też pamiętać, że wraz z upływem kolejnych lat życia zdecydowanie mniej chętnie podejmujemy decyzje o poważnych zmianach. Człowiek młody, stojący u progu dorosłego życia zdecydowanie szybciej i z mniejszym stresem podejmie decyzję np. o wyjeździe na stałe do innego kraju. Ktoś mający już rodzinę, własny dom czy mieszkanie i niezłą pracę na pewno będzie miał zdecydowanie większy problem z podjęciem decyzji o poważnej zmianie w życiu.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Może Cię zainteresować:

Ostatnio komentowane

Recent Comments

Popularne wpisy

Newsletter





Menu