LIFESTYLE

Gdy włos siwieje…

Czas czytania: 5 minut

Wokół siwizny narosło mnóstwo złych skojarzeń. Gdy chcemy wyrazić negatywny stosunek do jakiejś sytuacji, mówimy, iż przez nią osiwiejemy lub że już przybyło nam siwych włosów. Siwizna jest niemiła szczególnie kobietom – pierwsze nitki zwykle wyrywamy, a gdy jest ich więcej, sięgamy po farbę. Jednocześnie, szczególnie w kręgach celebrytów, zauważa się dziś trend na siwe włosy, nawet u osób młodych – wtedy kolor pochodzi z gabinetu fryzjerskiego. Często gwiazdy w wieku dojrzałym rezygnują z farbowania włosów i dumnie noszą na głowach srebro. Mimo to srebrne pasma budzą u nas czasem smutek i refleksje o przemijaniu…

Co powoduje siwienie i dlaczego ten naturalny proces budzi takie emocje? Przez całe wieki siwe włosy były powodem do dumy, kojarzyły się z mądrością, budziły szacunek. Wraz z coraz silniejszym parciem na wieczną młodość wyparliśmy także siwiznę. Nie miała prawa pojawić się na naszych głowach – i nadal wiele osób tak uważa. U innych – owszem, nawet pochwalimy odwagę. U nas? Za żadne skarby!

Co z tą melaniną?

Za kolor włosów odpowiedzialna jest melanina – pigment, który warunkuje również odcień skóry, wybarwienie rzęs czy brwi, a także kolor oczu i podatność na opaleniznę. Komórki wytwarzające ten pigment – melanocyty, umiejscowione są w naskórku. Są trzy rodzaje melanin, dwa z nich związane są z odcieniem włosów i skóry. Pierwszy, eumelanina, odpowiada za ciemne włosy i smagłą karnację, drugi – feomelanina, za włosy jasne i rude oraz świetlistą skórę. Z czasem słabnie aktywność wielu komórek – także melanocytów. Obniża się wtedy produkcja melaniny i jej synteza w mieszkach włosowych. Pierwsze sygnały zauważamy właśnie na głowie (choć u mężczyzn siwieje również zarost), często w całkiem młodym wieku. Podatność na siwienie jest indywidualna, bywa uwarunkowana dziedzicznie, wpływ na nią mają również kwestie hormonalne. Im mniej melaniny, tym więcej na naszych głowach pojawia się słabiej wybarwionych włosów. Nie zawsze są srebrne nitki, z jakimi kojarzymy siwiznę – bywają bladożółte lub białe. Łatwiejsze do zauważenia są oczywiście w czuprynach ciemnych – blondynki często nie zauważają, gdy zaczynają siwieć. Ten rodzaj siwienia, uwarunkowany wiekiem (nie zawsze bardzo zaawansowanym) nazywamy siwieniem fizjologicznym lub naturalnym. Obecnie bada się rozmaite uwarunkowania, którym podlega proces syntezy melaniny – może mieć na niego wpływ produkcja w organizmie nadtlenku wodoru (mającego działanie wybielające) i obniżanie się poziomu enzymów, które neutralizują ten składnik.

Znane jednak również zjawisko siwienia przedwczesnego i istotnie jedną z jego przyczyn może być stres (choć przypadki „gwałtownego osiwienia w jedną noc” to raczej legendy). Za przedwczesną siwiznę (choć, jak już wspominaliśmy, podatność na ten proces jest uwarunkowana genetycznie i jeśli nasze matki lub babki siwiały w młodym wieku, prawdopodobnie nas też to czeka) odpowiedzialny jest także niezdrowy styl życia i zła dieta, w tym niedobory witamin, szczególnie z grupy B (biotyny, kwasu foliowego czy B12). Czasami też proces siwienia związany jest z niektórymi chorobami, np. problemami z tarczycą.

Trudno jest zatrzymać proces siwienia, a odwrócenie go jest niemożliwe, możemy jednak spróbować zapobiec jego zbyt szybkiemu pojawieniu się. Kluczem jest (podobnie jak w przypadku profilaktyki wielu współczesnych dolegliwości i schorzeń) zmiana trybu życia i diety na zdrowszy i eliminacja nadmiaru stresu na tyle, na ile to jest możliwe. W ramach profilaktyki siwienia warto wzbogacić dietę w produkty zawierające witaminy z grupy B, szczególnie kwas foliowy, witaminę B12 i biotynę, można je również suplementować.

Polubić czy nie?

Mimo ostatniej mody na srebrny odcień włosów i budowania wokół niego pozytywnych skojarzeń, nie każda kobieta chce być siwa i akceptuje zmieniający się kolor swojej fryzury. Z siwizną i jej akceptacją/modą na nią jest chyba podobnie, jak z lokami – właścicielki uroczej burzy poskręcanych włosów sięgają po prostownicę i wygładzające zabiegi, a gładkowłose „topielice” po papiloty, lokówki i trwałą. Modną siwiznę z tubki zafunduje sobie więc raczej osoba, której perspektywa siwienia niestraszna – a inne będą zamartwiały się nawet najbardziej twarzowym srebrem, którym nietrafnie obdarował je los.

To, czy zostać przy srebrnym odcieniu, czy raczej z nim walczyć, jest kwestią indywidualną, pamiętajmy tylko, że siwe włosy wymagają specjalnej pielęgnacji – wraz z utratą pigmentu mogą zrobić się szorstkie i trudniejsze do ułożenia. Potrzebują kosmetyków o działaniu silnie nawilżającym i odżywczym. Warto wtedy zapytać o pielęgnację w dobrej drogerii, aptece lub w gabinecie fryzjerskim. Na rynku jest wiele preparatów które nie tylko dobrze pielęgnują siwe (lub siwiejące) włosy, lecz także zapewniają siwiźnie ładny odcień. Niekiedy siwe włosy mają tendencję do żółknięcia, nie mającego jednak nic wspólnego z pięknym blondem – tymczasem najbardziej pożądany (i właśnie ten modny) odcień siwizny to piękne srebro lub popiel. Kosmetyki polecane do siwych włosów powinny zawierać wyciągi roślinne, np. z aloesu, a także proteiny mleczne, jedwabne, keratynę, miód. Można stosować też naturalne oleje, np. kokosowy – sprawdźmy jednak, czy zanadto nie obciąża włosów i nie przyspiesza przetłuszczania. Siwe włosy, choć potocznie uważa się je za grube i solidne (twierdzą tak zwłaszcza osoby, które próbują je wyrywać i często zamiast nich wyszarpują nawet garść tych wybarwionych – a siwy uparcie siedzi na głowie), są wbrew pozorom dość delikatne i łatwo je przeciążyć nadmiarem pielęgnacji.

A jeśli naprawdę nie akceptujemy siwizny, po prostu ją ukryjmy – ewentualna moda nie ma tu nic do rzeczy. W zależności od tego, jak wiele jej mamy na głowie, możemy wybrać pełne farbowanie (na kolor przypominający nasz naturalny lub inny) albo częściowe (pasemka, baleyaż, ombre). Dobry fryzjer z pewnością coś doradzi – nie tylko kobietom, także mężczyźni mogą chcieć ukryć siwiznę. Na ogół doradza się unikanie, szczególnie w przypadku przewagi srebra i bieli na głowie, zbyt mocnych i ciemnych kolorów – odrosty mogą bardzo utrudniać życie. Uważa się, że lepiej pójść w kolory jaśniejsze, popielate lub piaskowe odcienie blondu, wtedy będą mniej widoczne. Nie rzucajmy się jednak na platynę, choć mówi się, że taką prawdziwą blondynką każda kobieta powinna być chociaż raz w życiu – w tak jasnym odcieniu nie każdej osobie do twarzy.

Pamiętajmy też, że kluczem do piękna i dobrego samopoczucia jest akceptacja siebie – dla każdego i każdej z nas oznacza to coś innego. Jeśli lubimy siebie z siwą czupryną – wspaniale, bądźmy z niej dumni. Nikt jednak nie może nam nic narzucać, krytykować wyborów czy sugerować, co dla nas lepsze. Jeśli zatem chcemy mieć nawet kruczoczarne włosy i godzimy się na to, że odrosty będą naszym problemem, to nasza decyzja – powyższa rada dotycząca odrostów była wyłącznie informacją.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Może Cię zainteresować:

Ostatnio komentowane

Recent Comments

Popularne wpisy

Newsletter





Menu