AKTYWNIE I NA SPORTOWO

Jak pokochać zimno, czyli nie tylko dla morsów

Czas czytania: 6 minut

Jeszcze parę lat temu społeczność „morsów” wydawała się bardzo niewielka, zdecydowanie niszowa. Dziś zanurzanie się w lodowatej wodzie jest popularne i modne. Coraz więcej osób decyduje się na to ekstremalne doświadczenie i na ogół nie poprzestają na jednorazowym eksperymencie. Co takiego jest w morsowaniu, że zdobywa coraz więcej fanów… choć na pierwszą myśl niemal każdy instynktownie się otrząsa?

Większość z nas boi się niskich temperatur. Nie lubimy zimna, ukrywamy się przed nim w ciepłych domach, otulamy niezliczonymi warstwami odzieży. Nawet, jeśli kochamy sporty zimowe, to mroźna aura jest dla nas wyłącznie środkiem umożliwiającym uprawianie ulubionej aktywności.

Jednocześnie dużo mówi się o tym, że kontrolowana ekspozycja na (czasem bardzo silny) chłód przynosi wiele korzyści zdrowotnych. Hartuje i wzmacnia, pozwala szybko adaptować się do zmiennych warunków atmosferycznych, co znacznie ułatwia funkcjonowanie w naszej strefie klimatycznej. Usprawnia krążenie, reguluje gospodarkę hormonalną, ułatwia ustabilizowanie się poziomu cukru we krwi. Zimno ponadto „konserwuje” organizm i pozwala zachować młodość – słynna piękność z XVIII i XIX wieku (przeżyła 91 lat), generałowa Zajączkowa, niebywale młody wygląd zawdzięczała lodowatym kąpielom, nacieraniu ciała lodem i sypianiu w nieogrzewanych pomieszczeniach. Dzięki temu jej skóra była gładka, jędrna i zaróżowiona, jak u młodej dziewczyny. Chłód stymuluje krążenie krwi w skórze, wygładza ją i ujędrnia. Zbawienny ma być też jego wpływ na odporność, ogólną kondycję organizmu, a także metabolizm. Szczególnie znamienne jest to, że pod wpływem regularnej ekspozycji na zimno zmienia się gospodarka tłuszczowa organizmu – redukuje on produkcję białej tkanki tłuszczowej na rzecz tzw. tkanki brązowej. Ta ostatnia korzystnie wpływa na termoregulację, ale przede wszystkim przyspiesza spalanie, a zatem dzięki jej obecności – chudniemy.

Hartowanie bez tajemnic

W wielu krajach świata hartowanie już od najmłodszych lat jest elementem codziennego życia. Przykładowo, w krajach skandynawskich oraz w wielu regionach Rosji dzieci codziennie przebywają na świeżym powietrzu niezależnie od pory roku i pogody, korzystają też z sauny, której nieodłącznym elementem jest schłodzenie ciała w śniegu lub na mroźnym powietrzu. Dzięki temu ich organizmy są przystosowane do zmiennych warunków atmosferycznych i odporne na niskie temperatury.

Warto wiedzieć, że hartować można się nie tylko przez morsowanie. Najprostszym sposobem jest regularna ekspozycja na zimno. W przypadku noworodków lekarze zalecają tzw. werandowanie – to sposób na oswojenie dziecka ze świeżym powietrzem i chłodem. Maluszka, ubranego jak na spacer, ustawia się z wózeczkiem lub nosidłem w pobliżu otwartego okna – na początku na 5 minut dziennie, potem można ten czas wydłużyć nawet do 30 minut, a następnie rozpoczyna się regularne spacery. Starsze dzieci i dorośli, oprócz regularnego zażywania ruchu na świeżym powietrzu w mroźne dni, mogą się hartować stosując naprzemienne prysznice – raz ciepły, raz chłodny. Polecana jest też sauna, po której obowiązkowo schładza się ciało – w zimnej wodzie, a nawet w śniegu czy na mroźnym powietrzu. Po tak intensywnym rozgrzaniu chłód wcale nie jest nieprzyjemny!

Ciekawym sposobem na zahartowanie organizmu i nabycie odporności na chłód jest metoda Wima Hofa – to jednak dość poważne i odpowiedzialne wyzwanie. Najlepiej poszukać szkolenia lub kontaktu z osobami praktykującymi, jednak pewne zasady możemy sobie przyswoić nawet sami. 60-letni Holender Wim Hof to twórca metody, która pozwala nie tylko skutecznie uodpornić się na zimno, ale wręcz je pokochać. Sam jest też jej „najlepszą reklamą” – regularnie organizuje dla swoich adeptów spacery na oszronione górskie szczyty. I on sam, i uczniowie idą tam w bardzo skąpym odzieniu – czyli wyłącznie bieliźnie. Poleca także lodowate kąpiele, których również sam zażywa. Oczywiście, wcześniej uczniowie odbywają bardzo konkretne przygotowanie. Metoda Wima Hofa łączy medytację, specjalne techniki oddechowe (bardzo głębokie oddechy na przemian z zatrzymywaniem oddechu, zarówno na wdechu, jak i na wydechu) oraz ćwiczenia fizyczne. Codzienna praktyka zajmuje około 15 minut, a kończy się naprzemiennymi prysznicami (stopniowo wydłuża się czas zimnego prysznica). Po takim treningu zimno przestaje być dyskomfortem, trening metody Wima Hofa może być też dobrym przygotowaniem do morsowania.

Jak morsować z głową?

Czy każdy może spróbować morsowania? Lodowate kąpiele stają się coraz popularniejsze, wśród ludzi nie tylko młodych, ale i w średnim wieku, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Oczywiście, najważniejszą zasadą jest to, żeby nie robić nic wbrew sobie – musimy być przekonani, że naprawdę tego chcemy. Przed podjęciem decyzji należy skontrolować stan zdrowia. Morsowanie jest niewskazane w przypadku np. nadciśnienia, chorób układu krążenia, przeciwwskazaniem jest także borelioza. Co ciekawe, choroby stawów, nawet te reumatyczne, nie są przeszkodą w morsowaniu.

Potem wystarczy dołączyć do środowiska doświadczonych morsów i postępować wg ich wskazówek. Pamiętaj, że nie należy morsować na własną rękę, w pojedynkę, w nieznanych akwenach – to po prostu niebezpieczne. Nie wolno także wchodzić do lodowatej wody po spożyciu alkoholu – nawet niewielkiej ilości.

Przed samym wejściem do wody niezbędna jest rozgrzewka – najlepiej, aby były to krótkie, ale intensywne ćwiczenia fizyczne, które poprawią krążenie, przyspieszą tętno i zaopatrzą organizm w odpowiednią ilość tlenu. Czas trwania samej kąpieli zależy od temperatury wody – przyjmuje się, że w wodzie, która ma od 0 do 1 stopnia Celsjusza, możemy przebywać minutę, w temperaturze 2 stopnie dwie minuty etc. Należy się zanurzać powoli, ale zdecydowanym ruchem, nie zatrzymywać się z zanurzoną połową ciała. Co do głowy, opinie są sprzeczne – zwykle przyjmuje się, że na głowie należy mieć czapkę, a długie włosy powinny być spięte. Śmiało jednak możemy, a nawet powinniśmy, zanurzyć się po szyję. Po wyjściu z wody należy się jak najszybciej osuszyć i ubrać w suchą, ciepłą odzież. W pierwszych chwilach po wyjściu nie będziemy czuć chłodu, ale nie należy przeciągać tych chwil, potem może bowiem stać się bardzo nieprzyjemnie. Warto następnie rozgrzać się ciepłą herbatą.

Jak często możemy morsować? Wszystko zależy od tego, na ile spodoba nam się ta rozrywka. Na samym początku lepiej nie robić tego częściej, niż raz w tygodniu. Zaawansowani miłośnicy morsowania wykorzystują jednak zimę „na Maksa” i kąpią się nawet codziennie. Morsowanie warto też łączyć z sauną, np. raz w tygodniu porządnie się rozgrzewamy, a następnie schładzamy.

4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kamil Haraburda
7 miesięcy temu

Pogoda akurat sprzyja morsowaniu, chyba sam spróbuję 😀

Joanna Ochej
7 miesięcy temu

Kamilu! Koniecznie podziel się z nami wrażeniami po pierwszym morsowaniu 🙂

Paweł Jasiński
7 miesięcy temu

Mnie na razie brakuje odwagi na ten pierwszy raz.

Krzysiek Majcher
7 miesięcy temu

Im zimniej tym lepiej. Aż się nie chce z wody wychodzić 🙂
Kwestia przełamania się

Może Cię zainteresować:

Ostatnio komentowane

Recent Comments

Popularne wpisy

Newsletter





Menu