LIFESTYLE

Kobiety i bezsenność

Czas czytania: 6 minut

Bezsenność i migrena to jedne z bardziej uciążliwych i nieprzyjemnych dolegliwości, a ich nieprzyjemność potęguje to, że… większość ludzi robi sobie z nich żarty. Osoby, którym regularnie pękają z bólu głowy i oczy, mogą z pamięci recytować „wspaniałe dowcipy”, co próbują w ten sposób udowodnić lub czego uniknąć. Z bezsennością jest podobnie – niemal każda cierpiąca osoba przynajmniej kilka razy w życiu usłyszała komentarz typu „a przecież słyszę, jak chrapiesz”. Co ciekawe, obie przypadłości statystycznie częściej dotykają kobiety. Czy to właśnie dlatego są przedmiotem żartów? Bo nikt, kto sam ich doświadczył, nie ma z tego tytułu powodu do śmiechu.

Dziś z zaburzeniami snu (różnego rodzaju) ma do czynienia co trzecia osoba na świecie, w większości są to jednak kobiety. Z badań przeprowadzonych w ubiegłym roku na terenie Wielkiej Brytanii, Holandii i Stanów Zjednoczonych wynika, że kobiety nie tylko częściej od mężczyzn doświadczają problemów z bezsennością, ale również spożywają znacznie więcej leków nasennych. Wyniki tych badań prawdopodobnie nie są miarodajne wyłącznie do trzech krajów, w których je przeprowadzono, tylko pokazują pewien szerszy aspekt.

Nerwy, stres, hormony…

Pewnym „uwarunkowaniem” kobiet do bezsenności może być specyfika ich układu hormonalnego. Wraz z następowaniem po sobie zmian fazy cyklu zmienia się też jakość snu. W pierwszej fazie cyklu, gdy przewagę mają estrogeny, kobiety śpią czujniej i łatwiej się wybudzają, dopiero w fazie progesteronowej sen staje się głębszy i daje lepszy wypoczynek. Tuż przed miesiączką, gdy spada poziom progesteronu, wiele kobiet też może mieć problemy ze snem.

Inną kwestią może być to, że jesteśmy biologicznie zaprogramowane do macierzyństwa, choć oczywiście nie każda z nas ma lub będzie mieć dzieci. Jednak kobiety śpią inaczej, czujniej – nawet jeśli nie muszą wstawać do dziecka, potrafią obudzić się na najmniejszy szelest. Osobiście budzę się zawsze, gdy kot zostawia w nocy „prezent” w kuwecie i cóż – wstaję i sprzątam, choć powinnam przewrócić się na drugi bok i zachrapać, tak jak czyni to męski osobnik obok mnie. Ta umiejętność przydaje się, gdy już na świecie pojawi się dziecko – niektóre matki naprawdę potrafią obudzić się nawet w momencie, gdy maluch bezszelestnie przecież zrzuci z siebie kołderkę. Często takie spanie „z otwartymi oczami” pozostaje matce nawet wtedy, gdy dziecko jest już wyrośnięte. Na problemy ze snem cierpią też kobiety w ciąży. Tu zwykle przyczyna jest dość prozaiczna – ciąża powoduje ucisk na pęcherz i częstszą potrzebę oddawania moczu, również w nocy. Także panie w okresie okołomenopauzalnym, nawet jeśli wcześniej nie uskarżały się na problemy ze snem, mogą ich zacząć doświadczać.

Hormony to jednak tylko jedno wyjaśnienie, dlaczego to właśnie my, kobiety, częściej doświadczamy różnych form zaburzeń snu. Inną przyczyną jest to, że na wszelkie nerwowe i stresujące sytuacje reagujemy znacznie silniej niż mężczyźni. Pobudzenie układu nerwowego i burza emocji będąca reakcją na stres sprawia, że nawet gdy już ustąpi niepokojąca sytuacja, my nie możemy zasnąć lub co chwilę się budzimy. Oczywiście, stres również wpływa na aktywność układu nerwowego – reakcją na niego jest zwiększona produkcja kortyzolu, hormonu który utrzymuje nas w czujności i nie pozwala zasnąć.

Jesteśmy przepracowane

Pandemia dała się we znaki przede wszystkim kobietom. To na naszych głowach, w przeważającej większości, było ogarnięcie zdalnej nauki dzieci i pogodzenie jej z zawodową pracą, również najczęściej zdalną. Te z nas, które nie mogły przestawić się na zdalną pracę, a nie miały możliwości zapewnienia dzieciom innej opieki, musiały iść na specjalny „covidowy” zasiłek, mając świadomość, że choć pracodawca nie ma prawa odmówić, nie jest to przez niego mile widziane. Jednak „na zasiłku” wcale nie odpoczywałyśmy. Poza koniecznością całkowitego najczęściej przeorganizowania życia domowego i swojego zawodowego musiałyśmy podołać innym codziennym obowiązkom, z których nikt nas przecież nie zwolnił. Szczególnie w pierwszym roku pandemii, gdy obowiązywały limity w sklepach, zrobienie zakupów było nie lada wyzwaniem i także wiązało się ze sporym stresem i stratą czasu. Ten czas i tak musiałyśmy najczęściej „odrobić” w domu, nierzadko kosztem snu.

Przepracowanie i stres nie zapewniają dobrych warunków do spokojnego snu. Nie poprawiają także sytuacji środki, po które czasem sięgamy dla ukojenia. Ani kieliszek wina, ani tabletka nasenna, nawet jeśli ułatwią nam zasypianie, nie zapewnią snu wystarczającej jakości. Podobnie w sytuacji, gdy wykończone codziennym dniem postanawiałyśmy wieczorem pozwolić sobie na jakieś oderwanie się od rzeczywistości – najczęściej nie była to książka, tylko film lub ekran telefonu, co również nie pozwalało naszym organizmom się wyciszyć i przestawić na tryb wypoczynku.

Jak sobie pomóc?

Poza bezsennością ciężką, z którą niektórzy z nas zmagają się przez całe życie i którą absolutnie trzeba leczyć w specjalistycznych poradniach, istnieje całe spektrum zaburzeń snu. Należą do nich wspomniane już trudności z zasypianiem lub ciągłe wybudzanie się, zbyt płytki lub zbyt głęboki sen, budzenie się w nocy na dłuższy czas (pół godziny, godzinę), lunatykowanie lub nocne wędrowanie w stanie świadomości (z nadzieją, że gdy położymy się w innym miejscu, np. na kanapie w salonie, to łatwiej zaśniemy po zmianie miejsca – ja jako dziecko potrafiłam przewędrować tak cały dom i ostatecznie lądować owinięta kołdrą na podłodze, a i do dziś wędruję, na szczęście tylko dwa, trzy razy w nocy), a także koszmary senne i majaczenie. Jeśli takie epizody pojawiają się częściej niż raz na jakiś czas, warto przyjrzeć się swoim wieczornym nawykom – mogą one wpływać na jakość snu.

Co może nam pomóc?

  • Przestrzeganie stałych godzin udawania się na spoczynek – nawet w weekendy;
  • Unikanie ciężkostrawnych kolacji, kofeiny i alkoholu przed snem;
  • Krótki wieczorny spacer, aby się dotlenić i wyciszyć – jednym słowem, warto mieć psa;
  • Wyciszenie silnych bodźców przynajmniej na godzinę przed snem, nie oglądać filmów ze zbyt wartką akcją, nie przeglądać mediów społecznościowych – lepiej poczytać książkę i też raczej nie powinien to być kryminał ani horror;
  • Unikanie długich drzemek w ciągu dnia;
  • Wywietrzenie sypialni, nie przegrzewanie jej, wyciszenie głośnych dźwięków, jeśli inni domownicy oglądają jeszcze telewizję lub słuchają muzyki.

Jeśli jednak mimo zmiany nawyków nadal mamy problemy ze snem, najlepiej udać się do lekarza psychiatry, który zdiagnozuje przyczynę i rodzaj naszych zaburzeń snu i zaproponuje odpowiednią terapię. Choć bowiem do bezsenności „można się przyzwyczaić”, lepiej tego nie robić, bowiem może odbić się to na naszym ogólnym zdrowiu, nawet po wielu latach.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Może Cię zainteresować:

Ostatnio komentowane

Recent Comments

Popularne wpisy

Newsletter





Menu